Ważne - Pytania - do mnie?
? ? ? ? ? ? ? ?
Postanowiłem podzielić się kilkoma pytaniami, jakie kiedyś zadano mi podczas rozmowy.
Pytania te, choć z pozoru normalne, w tym konkretnym momencie mocno mnie dotknęły
i pozwoliły w świeższy sposób spojrzeć na moje powołanie.
Czy jesteś szczęśliwy?
Byłem akurat w Garwolinie na feriach. Idąc na miasto spotkałem koleżankę z klasy z LO. Wiedząc o tym, że jestem w seminarium zadała mi właśnie to pytanie. Czy przez swój wybór jesteś szczęśliwy? Chodź moja odpowiedź była wręcz odruchowa "TAK" to chyba nie zabrzmiała przekonywująco. Zastanowiłem się dlaczego? Doszedłem do wniosku, że szczęście tak naprawdę ma tu troszkę inną podstawę. Nie musi wyrażać się ogromnym entuzjazmem, ale czułym sercem, tzn. wiem kim jestem, wiem co mnie może czekać, ale wiem też komu zaufałem. Przeżywanie mojej chwilowej słabości zablokowało mnie na oddanie tego, co jest prawdziwym szczęściem: w mojej słabości nie jestem osamotniony. Jezus jest blisko mnie.
Czy spotkałeś osobiście Jezusa?
To pytanie wracało do mnie często. Tak naprawdę po raz pierwszy dałem na nie odpowiedź jak byłem na oazie studenckiej, po "drugim nawróceniu". Wtedy zobaczyłem, że wcześniej wyznanie Jezusa, jako osobistego Pana i Zbawiciela, było tylko na płaszczyźnie umysłu, zaś nie dotykało mojego serca. Dlatego świadomie oddałem swoje życie Jezusowi, aby nim kierował. Na modlitwie natomiast otworzyłem się na spotkanie z osobą, a nie z jakąś ideą.
Czy byłeś zakochany?
Takie pytanie często (czasem podświadomie) zadają ludzie, którzy na wszelki wypadek chcą sprawdzić, czy motywacją na seminarium nie była nieszczęśliwa i niespełniona miłość. Ale nie boje się takich pytań. To jednak zadała w przyjacielskiej rozmowie moja dobra koleżanka. Tak, byłem zakochany i to mocno (i nie tylko raz). Moja sympatia, obecnie już mężatka, bardzo mnie fascynowała: radością, głębią i wielką wrażliwością. Poza tym, była naprawdę ładna. Szczerze mówiąc, ze względu na nią wybrałem studia na Politechnice Warszawskiej zamiast na Politechnice Lubelskiej (dostałem się na obie). Dzięki temu znalazłem się w Warszawie. Spotkaliśmy się tu kilka razy, ale nic poważnego ostatecznie z tego nie wyszło. Zająłem się na poważnie studiami, zaś Pan Jezus zaczął się o mnie upominać. Przeprowadził mnie przez to doświadczenie, przez co jestem o wiele dojrzalszy i wiem co to znaczy myśleć o kimś i być dla niego. Pokazał mi jak kochać i dlatego teraz o wiele łatwiej jest mi otworzyć się na Miłość Bożą. Szczerze dziękuje Jezusowi za nią i często pamiętam o niej w mojej modlitwie, prosząc dla niej i jej męża o ogrom Bożego błogosławieństwa.
Dlaczego seminarium w Warszawie?
To dlaczego w ogóle seminarium starałem się przedstawić w moim świadectwie nawrócenia. Pozostaje natomiast kwestia dlaczego Warszawa, przecież Garwolin należy do diecezji siedleckiej. Odpowiedź jest dość łatwa. Ponieważ studiowałem w Warszawie na PW, i tu rozeznałem moje powołanie, zdecydowałem się pójść do tego seminarium. Widać zatem, że motyw wynika raczej z mojego doświadczenia wiary niż z kwestii praktycznych, ideowych, czy jakichkolwiek innych. Czasem przez to niektórzy traktują mnie jak 'uciekiniera' ze swojej diecezji, jednak uważam, że Jezus powołując mnie do służy ludziom właśnie tu, nie zrobił tego bezcelowo. Widzę to z perspektywy czasu, jak dalej mnie prowadzi.