Jeżeli więc ustami swoimi wyznasz, że Jezus jest Panem, i w sercu swoim uwierzysz, że Bóg Go wskrzesił z martwych -  osiągniesz zbawienie.
Bo sercem przyjęta wiara prowadzi do usprawiedliwienia, a wyznawanie jej ustami - do zbawienia. (Rz 10,8-13)

"Nikt nie może was powstrzymywać od głoszenia Ewangelii, bo wszyscy jej potrzebujemy, aby dobrze żyć i być szczęśliwym. (...) Bóg jest większy od naszej przeciętności, dajmy się Mu przyciągnąć! Zaufajmy Jego Opatrzności” – Leon XIV, 17 czerwca 2025r. 

Początki - historia mojego powołania

 

   Moja droga do Seminarium
świadectwo spotkania Jezusa

(zarys)

 Figurka Niepokalanej. Ogród seminaryjny.

 

   Moja droga do furty seminaryjnej obfituje w wiele wydarzeń: w chwile łatwe i trudne, radości i kryzysy.  Jest ona jednak dla mnie oczywistym znakiem przedziwnej obecności i działania Jezusa w moim życiu. Choć wielokrotnie Go nie zauważałem - to dziś - z perspektywy czasu widzę jak wiele wydarzeń zaowocowało we mnie dobrem i jak bardzo się zmieniłem. Jest czasem poznawania siebie, mojego miejsca  w świecie - a szczególnie mojego miejsca w Kościele - diakonii na rzecz Mistycznego Ciała Chrystusa. W stopniu najwyższym jest ona moim osobistym doświadczaniem wiary, poznawaniem siebie - swoich ograniczeń i talentów, a przede wszystkim jest czasem mojego nawracania się i postępującego we mnie procesu uzdrowienia.

Krzyż animatorski

   Od wielu lat (przeszło 13 lat), czyli od czwartej klasy szkoły podstawowej, przez ogólniak i studia, byłem członkiem Ruchu Światło-Życie. Jak widać wiele czasu w nim spędziłem, jednocześnie wiele z niego czerpiąc. Stał się on dla mnie przestrzenią, w której miałem możliwość otworzyć się na to co wieczne. Wraz z moją wspólnotą diecezjalną uczestniczyłem w wielu rekolekcjach oazowych, jak również miałem łaskę brać udział w formacji w ramach Diecezjalnej Szkoły Animatora Ruchu Światło-Życie im. ks. Wojciecha Danielskiego (DSA) i po jej ukończeniu otrzymać błogosławieństwo i krzyż animatorski w Krościenku. Formacja ta pokazała mi bogactwo charyzmatu Ruchu, pozwoliła poznać siebie i dać Jezusowi możliwość dostępu do mnie jako, że byłem osobą bardzo zamkniętą w swoim własnym świecie. Taką możliwość znalazłem zarówno w formacji deuterokatechumenalnej, ale najbardziej przez rekolekcje wakacyjne i zimowe KODAM-y. Z czasem na rekolekcje wyjeżdżałem już jako animator i tak samo [a nawet mocniej, bo z wiekiem się mądrzeje :)] doświadczałem działającego w moim życiu Boga. To spotkanie owocowało tym, że doświadczenie cierpienia w postaci kilku operacji i pobytów w szpitalu, stawało się dla mnie rzeczywistością pogłębiającą moją wiarę i wyzwalającą mnie z mojego chorego perfekcjonizmu.

    Po zdaniu matury znalazłem się w nowym mieście (WARSZAWIE), nowym środowisku, wśród nowych ludzi. Nowe wyzwania i nowe sytuacje. Nie jako zostałem odcięty od korzeni (przyjaciół), od środowiska w którym miałem oparcie. Zupełnie sam, ale na szczęście nie do końca. Mogę powiedzieć, że pierwszy semestr był dla mnie czasem prawdziwej pustyni duchowej, nawet do tego stopnia, iż bliski byłem zrezygnowania z bycia w Kościele. Straciłem wiarę w skuteczność działania Jezusa w moim życiu. Nie wystarczały mi zapewnienia, że jakoś to będzie - bo ja sam sobie z sobą nie radziłem i wydawało mi się, że Jezusa też to nie rusza. Bo przecież nic się nie zmienia, a ja chcę ... ja proszę ... i nic. 

  Pomimo to, Jezus nie zapomniał o mnie - choć to pewnie ja o Nim zapomniałem. Przez lata studiów związałem się ze wspólnotą akademicką Ruchu przy parafii Św. Jakuba Apostoła w Warszawie. Trafiłem tam zupełnie przypadkowo, gdyż zmieniłem miejsce zamieszania  na pobliski akademik. Mój współlokator poinformował mnie, że tu obok w kościele powstała właśnie wspólnota akademicka Ruchu i że spotykają się w poniedziałki o 20:00. Ponieważ i tak wieczory miałem wolne, postanowiłem jakoś "twórczo" wypełnić wolny czas. Poszedłem na spotkanie a Jezus już sam dopełnił reszty. Wszystko powoli zaczęło się we mnie porządkować. Pustka, którą odczuwałem zaczęła się wypełniać. Jest to dla mnie wyraźny znak Jego opieki, bo nie miałem żadnego wpływu na to, co się we mnie wydarzyło. Ktoś powie, że to tylko przypadek, zlepek nic nie znaczących uczuć czy wydarzeń. Ja tak, z perspektywy czasu wcale nie myślę. Było to dla mnie osobiste żywe świadectwo (dowód), że Jezus to nie tylko postać historyczna, ale że jest On Bogiem który kocha - kocha mnie. To tu doświadczyłem poważnego nawrócenia (oddania mojego życia Jezusowi), odnowienia mojej WIARY i więzi z JEZUSEM, co ostatecznie (po trzech semestrach) zaowocowało moją decyzją wstąpienia do seminarium. Sama decyzja jest efektem głębokiego zastanawiania się nad tym jaka jest wola Boga co do mojego życia (rozważanie tego co we mnie zdziałał). Było to wiele godzin stawania na modlitwie, konfrontowania słowa Bożego z moim życiem. Zastanawiania się czy to jest Boża wola, czy tylko mój wymysł. Chwile też ludzkiego rachowania, czy dam radę, czy to nie za trudna decyzja, czy nie lepiej skończyć studia? Ludzki Tekstem który mi towarzyszył były słowa Piotra, po cudownym połowie ryb: "Odejdź ode mnie Panie, bo jestem człowiek grzeszny!" i odpowiedź Jezusa "Nie bój się! Odtąd ludzi będziesz łowił". 

 Jezus 'wiedzy' stał się dla mnie nagle Jezusem żywym - już nie "intelektualnym" bo zmartwychwstałym, który mnie bezgranicznie kocha - takim jakim jestem - chce mi pomagać i ma prawo mnie powołać. Przez cały ten czas widzę jak "Dobry jest PAN" (Ps. 34, 9). Jak w przedziwny sposób kieruje moim życiem a Swoim Słowem pomaga w moich wyborach. Nie mam żadnych wątpliwości, że ON istnieje oraz że KOCHA mnie i każdego wielką MIŁOŚCIĄ. Widzę jak w historii działał DUCH ŚWIĘTY i widzę Jego działanie w moim życiu, również w chwili obecnej. Sam z siebie bowiem jestem słabym i grzesznym człowieczkiem i dobrze wiem, że tylko Jezus może mnie zbawić (sam siebie nie zbawię), bo tylko On zmartwychwstał i dlatego jest moim PANEM i ZBAWICIELEM. Dzięki temu rewelacyjnemu odkryciu jestem tym, kim kiedyś nawet nie marzyłem być. Jemu w tym chwała i uwielbienie przez wieki.

 

  Teraz świadomie chce kroczyć droga powołania, oddając Mu swoją grzeszność, słabość, niedomagania, ..., abym tylko mógł pełnić jego wolę. Pełnić ją świadomie, gorliwie, godnie i z miłością. Dlatego na koniec proszę o waszą modlitwę, bo od tego naprawdę wiele zależy. Będę wam za nią bardzo wdzięczny.

A tak mniej więcej wygladam :)

Jestem tym, kim teraz jestem, dzięki łasce Bożej.

tm.(2002)

 

 

 

Wiele Ty uczyniłeś swych cudów, Panie, Boże mój,
a w zamiarach Twoich wobec nas nikt Ci nie dorówna.
I gdybym chciał je wyrazić i opowiedzieć,
będzie ich więcej niżby można zliczyć.
(Ps 40,6)

 

 

 

 

 

 

Ważne - Pytania - do mnie? 

? ? ? ? ? ? ? ?

Postanowiłem podzielić się kilkoma pytaniami, jakie kiedyś zadano mi podczas rozmowy. 
Pytania te, choć z pozoru  normalne, w tym konkretnym momencie mocno mnie dotknęły 
i pozwoliły w świeższy sposób spojrzeć na moje powołanie. 

 

Kościół seminaryjny.

 

  Czy jesteś szczęśliwy? 

    Byłem akurat w Garwolinie na feriach. Idąc na miasto spotkałem koleżankę z klasy z LO. Wiedząc o tym, że jestem w seminarium zadała mi właśnie to pytanie. Czy przez swój wybór jesteś szczęśliwy? Chodź moja odpowiedź była wręcz odruchowa "TAK" to chyba nie zabrzmiała przekonująco.  Zastanowiłem się dlaczego? Doszedłem do wniosku, że szczęście tak naprawdę ma tu troszkę inną podstawę. Nie musi wyrażać się ogromnym entuzjazmem, ale czułym sercem, tzn. wiem kim jestem, wiem co mnie może czekać, ale wiem też komu zaufałem. Przeżywanie mojej chwilowej słabości zablokowało mnie na oddanie tego, co jest prawdziwym szczęściem: w mojej słabości nie jestem osamotniony. Jezus jest blisko mnie. 

Czy spotkałeś osobiście Jezusa?

    To pytanie wracało do mnie często. Tak naprawdę po raz pierwszy dałem na nie odpowiedź jak byłem na oazie studenckiej, po "drugim nawróceniu". Wtedy zobaczyłem, że wcześniej wyznanie Jezusa, jako osobistego Pana i Zbawiciela, było tylko na płaszczyźnie umysłu, zaś nie dotykało mojego serca. Dlatego świadomie oddałem swoje życie Jezusowi, aby nim kierował. Na modlitwie natomiast otworzyłem się na spotkanie z osobą, a nie z jakąś ideą.

Czy byłeś zakochany?

    Takie pytanie często (czasem podświadomie) zadają ludzie, którzy na wszelki wypadek chcą sprawdzić, czy motywacją na seminarium nie była nieszczęśliwa i niespełniona miłość. Ale nie boje się takich pytań. To jednak zadała w przyjacielskiej rozmowie moja dobra koleżanka. Tak, byłem zakochany i to mocno (i nie tylko raz). Moja sympatia, obecnie już mężatka, bardzo mnie fascynowała: radością, głębią i wielką wrażliwością. Poza tym, była naprawdę ładna. Szczerze mówiąc, ze względu na nią wybrałem studia na Politechnice Warszawskiej zamiast na Politechnice Lubelskiej (dostałem się na obie). Dzięki temu znalazłem się w Warszawie. Spotkaliśmy się tu kilka razy, ale nic poważnego ostatecznie z tego nie wyszło. Zająłem się na poważnie studiami, zaś Pan Jezus zaczął się o mnie upominać. Przeprowadził mnie przez to doświadczenie, przez co jestem o wiele dojrzalszy i wiem co to znaczy myśleć o kimś i być dla niego. Pokazał mi jak kochać i dlatego teraz o wiele łatwiej jest mi otworzyć się na Miłość Bożą. Szczerze dziękuje Jezusowi za nią i często pamiętam o niej w mojej modlitwie, prosząc dla niej i jej męża o ogrom Bożego błogosławieństwa.

Dlaczego seminarium w Warszawie?

    To dlaczego w ogóle seminarium starałem się przedstawić  w moim świadectwie nawrócenia. Pozostaje natomiast kwestia dlaczego Warszawa, przecież Garwolin należy do diecezji siedleckiej. Odpowiedź jest dość łatwa. Ponieważ studiowałem w Warszawie na PW, i tu rozeznałem moje powołanie, zdecydowałem się pójść do tego seminarium. Widać zatem, że motyw wynika raczej z mojego doświadczenia wiary niż z kwestii praktycznych, ideowych, czy jakichkolwiek innych. Czasem przez to niektórzy traktują mnie jak 'uciekiniera' ze swojej diecezji, jednak uważam, że Jezus powołując mnie do służy ludziom właśnie tu, nie zrobił tego bezcelowo. Widzę to z perspektywy czasu, jak dalej mnie prowadzi.

 

 

 

 

 

Prośba! :) Zbieram i kolekcjonuję [->] stare modlitewniki (sprzed II Soboru Watykańskiego) [- Modlitewnik ->]. Lubię się z nich modlić. Warto do nich sięgać. [->]

Masz taki i nie wiesz co z nim zrobić? Jeśli chcesz, aby modlitewnik trafił w dobre ręce, albo chcesz sprawić mi radość, to skontaktuj się ze mną i zwyczajnie przyślij mi go. :) Będę bardzo wdzięczy. A dodatkowo zawartość modlitewnika wzbogaci mój dział modlitw na stronie i może ktoś jeszcze skorzysta.

 

 

„Bonum est communicandum.”
 

"Dobrem należy się dzielić" (xtm) <><

Tak dla ŻYCIA

Aborcja to świadome morderstwo dokonane na niewinnym i bezbronnym CZŁOWIEKU !!!

#zaŻyciem #prolife #StopAborcji

Każde poczęte dziecko ma unikalny kod DNA!!! Tak mówi nauka i tak wychodzi w badaniach laboratoryjnych. Jest to zatem jego/jej (dziecka) ciało. Niech świat pozwoli im żyć, rosnąć, rozwijać się. TAK DLA ŻYCIA!

Nie dla prenatalnego mordowania niewinnych, nienarodzonych, dzieci!

Aborcja nie jest prawem człowieka, jest pozbawieniem niewinnego, nienarodzonego, człowieka jego najważniejszego prawa - prawa do życia.

[Życie człowieka od poczęcia do narodzin]

[Modlitwa do Matki Bożej z Guadalupe za nienarodzonych i ofiary aborcji]

[Duchowa Adopcja dziecka poczętego.]

Mój blog: "Jakby w zwierciadle" "W świecie ducha i ciała:
Moje zdania i uwagi".

Św. Tomasz Z Villanova OESA, Abp

„To, co poprzednie pokolenia uważały za święte, świętym pozostaje i wielkim także dla nas, przez co nie może być nagle zabronione czy wręcz uważane za szkodliwe. Skłania nas to do tego, byśmy zachowali i chronili bogactwa będące owocem wiary i modlitwy Kościoła i byśmy dali im odpowiednie dla nich miejsce”.

Benedykt XVI -> [www]

 

Pray for peace!

http://tmoch.net/jupgrade/images/grafika2020/Serce_Jezusa_ikona_.jpgNajświętsze Serce Pana Jezusa
- zmiłuj się nad nami

„Nie o zemstę, lecz o pamięć i prawdę wołają ofiary”.

#wołyń43pamietamy

Kromka Słowa!

Pontifex_pl

Śledź na bieżąco nauczanie papieskie na wiara.pl.
lub na *[Nauczanie papieskie]

U mnie odwiedź dział: papieska inspiracja.

 -> [Modlitwa za papieża ] 

Transmisja na żywo z Watykanu: https://www.youtube.com/watch?v=J6MqpK91bEA

Papieski twitter

Świętość nie oznacza robienia nadzwyczajnych rzeczy, ale jest robieniem tych zwyczajnych z miłością i wiarą. Holiness doesn’t mean doing extraordinary things, but doing ordinary things with love and faith. (5.12.2013), BXVI


Pan mój i Bóg mój

Mój manifest duchowy
Elizeusz

www: Elizeusz.pl

Katecheza przedchrzcielna:
-> konferencje, kto może być chrzestnym?, potrzebne dokumenty.

Święta Trójca w Błoniu

 Parafia Świętej Trójcy w Błoniu
www: parafia-blonie.com.pl

ul. Jana Pawła II 5
05-870 Błonie

FB: Parafianie - Parafia św Trójcy w Błoniu

"Cum Deo plus possum.
Deo adiuvante plus possum.
Cum Deo omnia possum.
Omnia possum in eo qui me confortat." 


„Z Bogiem mogę więcej.
Z pomocą Boga mogę więcej.
Z Bogiem mogę wszystko.
Wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia.” 

     

Zabrania się kopiowania i rozpowszechniania materiałów znajdujących się na tmoch.net (szczególnie autorskich grafik i fotografii) bez zgody właściciela witryny. Niniejsza witryna jest w ciągłym rozwoju; strony są dodawane, modyfikowane i... czasami niektóre usuwane. Czasem pozwalam sobie modyfikować, poprawiać bądź uaktualniać już istniejące notki. Taki już jestem :)  Aby wesprzeć dzieło ewangelizacyjne "tmoch.net", zobacz zakładkę "wsparcie" [->]. 

     
   
    Copyright © 2026 Jezus jest Panem! Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved. Strona istnieje od: 10.04.2001 r.