"Nikt nie może was powstrzymywać od głoszenia Ewangelii, bo wszyscy jej potrzebujemy, aby dobrze żyć i być szczęśliwym. (...) Bóg jest większy od naszej przeciętności, dajmy się Mu przyciągnąć! Zaufajmy Jego Opatrzności” – Leon XIV, 17 czerwca 2025r.
Choć Wielki Tydzień za pasem, to żeby mi nie umknęło mini mikro marudzenie. Ostatnio w zainspirowałem się pozytywnie notką Marcina Jakimowicza "http://gosc.pl/doc/2406466.Zadyma-trzyma". Zachęcam do lektury - jak dla mnie tekst stawia dobre pytania o nastawienie do tego, czym jest świadectwo. Ale nie o tym. Wielkie poruszenie w mini świecie - i to o dziwo księżowskiego środowiska - wywołało zdjęcie księży na maluchu "http://katowice.gosc.pl/gal/pokaz/2397631.Wielkopostna-zadyma-na-Jozefowcu/". Pojawiły się zarzuty o śmieszność, cyrk, albo, że popili. Ktoś cytując tradycjonalistyczną kronikę zadał pytanie (sic!): "Dawniej były rekolkecje, dziś sa zadymy. Tylko czy zadymy ewangelizują rzeczywiście?". Ta ostatnia nie byłaby sobą, gdyby zdjęć z Gościa nie połączyła z tekstem Gorzkich żali (kiedyś zrobili taką manipulację ze zdjęciami z Przystanka Jezus). Oni lubią tropić profanacje, ale czemu czepiamy się swoich? Szczególnie, że coraz mniej osób się spowiada - jak obserwuję patrząc po mojej parafii.
Nie wchodzę w polemiki - nie czas na to, a nie używam też strony do obsmarowywania ludzi za ich plecami. Dodaję tylko swoje pytania.
Czy czasem nie jest tak, że robiący "zadymy" prowadzą świetne misje parafialne? Np. pasażer malucha był zapraszany przez cenione dwie warszawskie parafie na tygodniowe misje chwalone przez parafian. A czy czasem nie jest tak, że wyśmiewający "zadymy" rekolekcji nie prowadzą, a w parafiach nie mają opinii porywających kaznodziei? Nie oceniam tylko pytam. Nie wiem też czemu koniecznie trzeba przeciwstawiać rekolekcje ewangelizacji (czyt. zadymie). Zresztą sensowne jest pytanie "co" ewangelizuje, "kto" ewangelizuje i "jak" ewangelizuje? Czy nie za często zapominamy o spotkaniu z konkretnym człowiekiem (zob. "Ks. Wojciech Węgrzyniak o ewangelizacji."; "Bp Ryś - w ewangelizacji potrzeba spotkania z drugim człowiekiem") - spotkaniu twarzą w twarz? Czy może za często unikamy nieprzychylnych nam twarzy?
Czy czasem nie dlatego wyśmiewamy innych, że zazdrościmy innym odwagi w ewangelizacji i Bożej kreatywności wynikającej z modlitwy? Czy mamy problemy z zasypianiem, myśląc co zrobić, żeby ktoś powrócił do Jezusa? Ja tak mam wobec wielu moich znajomych, o których naprawdę się martwię czy młodych, z którymi w ramach różnych ewangelizacji rozmawiałem. Czy nie dlatego kontestujemy jakiekolwiek próby ewangelizacji, że nie widzimy potrzeby ewangelizowania? Oczywiście dla poprawności powiemy, że tak trzeba - że np. szkoła to szansa dla ewangelizacji - szkoła "tak" - ulica "nie?" - zacytujemy Jana Pawła i Benedykta, ale pozostaniemy w wygodnym fotelu z filiżanką ciepłej herbaty. Nie po to zdobywa się tytuły i godności, żeby później tracić czas na szukanie ludzi na ulicy - to jedna z poważniejszych zagwozdek w moim doktoryzowaniu się. Jest nam dobrze na "duchowym stołku" urzędnika kultu. Ale żeby naśladować Pasterza, co oddaje życie za owce - to już nie jest tak wygodne.
Czasem strasznie się boczymy, że ktoś próbuje nasze poglądy zamknąć w zakrystii. A nierzadko sami wolimy traktować nasze kościoły jak zaryglowane schrony przeciwatomowe niż szpitale polowe.
A tak naprawdę pytanie jest takie: od kogo zależy skuteczność rekolekcji czy zadym? Odpowiedź jest taka - od człowieka posłusznego Duchowi Świętemu, bo tylko Słowo Boże rodzi wiarę. Skuteczność nie zależy od okoliczności - formy - ale od Boga. Zarówno rekolekcje prowadzone z rutyny, przymusu, bez Ducha są tak samo mało skuteczne jak popisowe nie przemodlone zadymy. A jeśli są owoce tego czasu, to nie dzięki rekolekcjoniście, ale pomimo jego obecności. Wiem to z autopsji. A pytania jak najlepsze do osobistego rachunku sumienia. Pozdrawiam ekipę z Katowic! Szacun!
|
|
Prośba! :) Zbieram i kolekcjonuję [->] stare modlitewniki (sprzed II Soboru Watykańskiego) [- Modlitewnik ->]. Lubię się z nich modlić. Warto do nich sięgać. [->] Masz taki i nie wiesz co z nim zrobić? Jeśli chcesz, aby modlitewnik trafił w dobre ręce, albo chcesz sprawić mi radość, to skontaktuj się ze mną i zwyczajnie przyślij mi go. :) Będę bardzo wdzięczy. A dodatkowo zawartość modlitewnika wzbogaci mój dział modlitw na stronie i może ktoś jeszcze skorzysta.
|

Profil katolickich duchownych.
więcej w zakładce: "Kapłaństwo" oraz "Strony i blogi księży".
Odwiedza nas 158 gości oraz 0 użytkowników.
|
Zabrania się kopiowania i rozpowszechniania materiałów znajdujących się na tmoch.net (szczególnie autorskich grafik i fotografii) bez zgody właściciela witryny. Niniejsza witryna jest w ciągłym rozwoju; strony są dodawane, modyfikowane i... czasami niektóre usuwane. Czasem pozwalam sobie modyfikować, poprawiać bądź uaktualniać już istniejące notki. Taki już jestem :) Aby wesprzeć dzieło ewangelizacyjne "tmoch.net", zobacz zakładkę "wsparcie" [->]. |
|||||||
| |
Komentarze