"Nikt nie może was powstrzymywać od głoszenia Ewangelii, bo wszyscy jej potrzebujemy, aby dobrze żyć i być szczęśliwym. (...) Bóg jest większy od naszej przeciętności, dajmy się Mu przyciągnąć! Zaufajmy Jego Opatrzności” – Leon XIV, 17 czerwca 2025r.
Bywa, że dokonując zmian przepisów liturgicznych, nie wszystkie cele udaje się zrealizować. Czasem po fakcie wychodzą na światło dzienne pewne mankamenty lub kolejne niedomówienia. Zamiast pogłębienia przeżycia ma miejsce pewna banalizacja. Tak stało się z uroczystością poświęcenia własnego kościoła.
Jeszcze nie tak dawno - choć dziś to brzmi archaicznie, bo było ok 10 lat temu (2006) - uroczystość ta była obchodzona jednego dnia (za wyjątkiem kościołów katedralnych) i przypadała w ostatnią niedzielę października. Jeśli natomiast parafia nie miała poświęconego (dedykowanego) kościoła (np. była tylko kaplica) to tego dnia przypadała normalna niedziela zwykła. Zmiany przepisów w 2006 r. poszły w tym kierunku, aby przywrócić świętowanie rocznicy poświęcenia w dniu, w którym to poświęcenie miało miejsce. Ta słuszna - z powodu teologicznych - zmiana pociągnęła za sobą jednak kilka niekorzystnych zjawisk, o których pewnie nie myśleli pomysłodawcy zmiany praktyki.
Kiedy?
Wpierw dlaczego jest to ważne święto. Bo jest to taka sama (w znaczeniu teologicznym) rocznica dla Kościoła lokalnego jak chrzest dla chrześcijanina. No i tu dochodzimy do pierwszego problemu, bo nie mamy zwyczaju świętować rocznicy chrztu (nawet nie pamiętamy często daty). Wolimy urodziny czy imieniny - natomiast chrzest jako rocznica zrodzenia nas dla wiary nie mieści się w naszych kanonach okazji do świętowania. Stąd tym pierwszym problemem jest to, że w dzień poświęcenia wcale nie świętujemy - jest to dzień jak co dzień. Wystarczy zapytać parafian czy wiedzą kiedy jest odpust w parafii oraz czy wiedzą kiedy jest uroczystość rocznicy poświęcenia ich kościoła. Obawiam się, że na pierwsze pytanie ludzie będą w stanie odpowiedzieć (przynajmniej ci bardziej praktykujący) natomiast drugie okaże się nie do przeskoczenia. Tak więc choć dobrym kierunkiem było sprawdzić czy jest znana rocznica poświęcenia, a co za tym idzie czy mamy formularz z XXX Niedzieli Zwykłej czy z uroczystości, to efektem "praktycznym" stało się wyrugowanie tej uroczystości z kalendarza parafialnego. Dlatego wg mnie powinno wrócić się do dawnej praktyki (ostatnia niedziela października) z widocznym nawiązaniem do teologii poświęcenia albo kategoryczny nakaz, aby ipsa die była taka uroczystość. Może jeszcze potrzeba czasu, żeby ta zmiana zaskoczyła - nie wiem. Uważam jednak, że świętowanie w całym kraju jednego w tym samym dniu, też ma swoją wartość. Czy nie tym jest wigilia paschalna? Czy nie jest duchowym świętowaniem rocznicy chrztu, tak samo jak dla kapłana każdy Wielki Czwartek jest jego rocznicą święceń a dla małżonków Niedziela Świętej Rodziny? I jak widać nie stroi to w kontrze do świętowania ipsa die w lokalnym gronie - podobnie jak każdy kurs świętuje swoją rocznicę święceń czy małżonkowie swoją rocznicę ślubu.
Dlaczego?
No i tu dochodzimy do drugiej trudności - czyli świętować OK, ale co i dlaczego. Uroczystość poświęcenia kościoła ma wysoką rangę, stąd jest w stanie "wybić" obchód wielu uroczystości. Np. (nie podając która parafia) miała poświęcenie kościoła w Uroczystość Piotra i Pawła. Idąc za nowym zwyczajem powinna mieć rocznicę w tym dniu a co za tym idzie, w danej parafii Uroczystość Piotra i Pawła liturgicznie powinna być przesunięta na dzień późniejszy. No ale jak to! Tak więc od samego początku rocznicy poświęcenia nie było. Oczywiście można pewnie próbować to jakoś rozwiązywać, że np. będzie przesunięta przez bpa na inny dzień, ale wtedy powstaje pytanie, czemu zatem nie świętować w "jedności" w październiku?
Tak więc w wielu parafiach jesteśmy w takim miejscu, iż dobrze, że znamy dokładną datę poświęcenia, ale jej nie świętujemy. Podobnie jak kiedyś (np. przy bierzmowaniu) poznaliśmy datę naszego chrztu, ale też dziś jest dla nas obojętna. Jak dla mnie - wypadało by coś zmienić! I uprzedzam - nie zachęcam tu do palenia dokumentów poświadczających poświęcenie. No chyba, że ktoś uważa, że nie mówienie o czymś zatrze pamięć (co czasem niestety się dzieje). Ja poszedłbym może za sugestią czy pytanie dotyczące tego, czy znana jest data poświęcenia, nie powinno być rozumiane "czy parafianom powszechnie znana jest data poświęcenia kościoła" - bo za tym drugim idzie pytanie o sens nieświętowania uroczystości w miejsce niedzieli zwykłej, albo wysiłek aby data była powszechnie znaną a rocznice obchodzone. Może data powinna być wymurowana czy wypisana w widocznym miejscu na ścianach kościoła ? Może wyeksponowana na stronie internetowej parafii? Bo jak do tej pory to chyba mało kto ma świadomość, czym jest poświęcenie kościoła (widać to np. jak wypada rocznica poświęcenia kościoła katedralnego albo bazyliki na Lateranie). Inaczej zacheuszki na ścianach (filarach) nie mają szans się wypalić skoro nikt nich nie zapala. Zresztą ja od tego tematu nie uciekam.
Poczytajcie:
Rocznica poświecenia kościoła to pytanie o fundament. Świętujemy urodziny, imieniny, rocznicę ślubu - a chrzest? Nie ma co budować na piasku wątpliwości, grzechu, lęku, indyferentyzmu, ... Skałą jest Jezus, świątynia Ducha zbudowana na Nim (na Słowie, wierze, miłości ...) nie runie. A jeśli mój grzech spowoduje zniszczenie świątyni, oszpecenie, zamieni ją w magazyn, hotel, ruinę ... to niech pomocą będą słowa z wprowadzenia do obrzędów pokuty: Przez sakrament pokuty Ojciec przyjmuje Syna, który do Niego wraca, Chrystus bierze na ramiona zgubioną owcę i odnosi do owczarni, a Duch Święty na nowo uświęca swoją świątynię albo pełniej w niej zamieszkuje.
Jest to dla mnie ważne zagadnienie. Może dlatego, że moja praca magisterska była na temat "Świątynia chrześcijańska w obrzędach poświęcenia kościoła". Może doczekam czasów, że zagadnienie ruszy jakiś liturgistów i z duchem pochylą się oni nad wspomnianą przeze mnie problematyką.
![]()
"(...) Za każdym razem, kiedy obchodzimy uroczystość poświęcenia kościoła, przywoływana jest istotna prawda: świątynia materialna budowana z kamieni jest znakiem Kościoła żyjącego i działającego w historii, czyli tej „duchowej świątyni”, jak mówi apostoł Piotr, której sam Chrystus jest „żywym kamieniem, odrzuconym wprawdzie przez ludzi, ale u Boga wybranym i drogocennym” (1 P 2,4-8). Jezus w Ewangelii dzisiejszej liturgii, mówiąc o świątyni, ujawnił wstrząsającą prawdę: to znaczy - świątynia Boża jest nie tylko budynkiem uczynionym z kamieni, ale jest Jego Ciałem, uczynionym z żywych kamieni. Na mocy chrztu każdy chrześcijanin jest częścią „Bożej budowli” (1 Kor 3,9), co więcej staje się Kościołem Boga. Duchowa budowla, Kościół - wspólnota ludzi uświęconych krwią Chrystusa i Duchem Zmartwychwstałego Pana wymaga od każdego z nas, byśmy żyli zgodnie z darem wiary i podejmowali pielgrzymkę chrześcijańskiego świadectwa. Jak wszyscy wiemy zgodność w życiu między wiarą a świadectwem nie jest łatwa. Ale musimy iść dalej i urzeczywistniać w naszym życiu tę codzienną konsekwencję. „To chrześcijanin!” nie tyle ze względu na to, co mówi, ale z powodu tego, co czyni, ze względu na swoją postawę. Ta konsekwencja obdarzająca nas życiem jest łaską Ducha Świętego, o którą musimy prosić. Kościół, u początków swego istnienia i misji w świecie był jedynie wspólnotą utworzoną, aby wyznawać wiarę w Jezusa Chrystusa, Syna Bożego i Zbawiciela człowieka, wiarę działającą przez miłość. Obydwie się łączą! Także dzisiaj Kościół jest powołany, aby być w świecie wspólnotą, która zakorzeniona w Chrystusie przez chrzest, wyznaje z pokorą i odwagą wiarę w Niego, świadcząc ją w miłosierdziu. Temu zasadniczemu celowi powinny być podporządkowane także elementy instytucjonalne, struktury i organizmy duszpasterskie; temu zasadniczemu celowi: świadczeniu wiary w miłosierdziu. Miłosierdzie jest właśnie wyrazem wiary, a także wiara jest wyjaśnieniem i podstawą miłosierdzia.
Dzisiejsze święto zachęca nas do refleksji na temat komunii wszystkich Kościołów, to znaczy tej wspólnoty chrześcijańskiej, i przez analogię zachęca nas do zaangażowania się, aby ludzkość mogła przezwyciężyć granice nienawiści i obojętności, budować mosty porozumienia i dialogu, by uczynić z całego świata rodzinę narodów pojednanych między sobą, braterskich i solidarnych. Sam Kościół jest znakiem i zapowiedzią tej nowej ludzkości, kiedy żyje i upowszechnia swym świadectwem Ewangelię, orędzie nadziei i pojednania dla wszystkich ludzi.
pp. Franciszek, Anioł Pański 9.11.2014
|
|
Prośba! :) Zbieram i kolekcjonuję [->] stare modlitewniki (sprzed II Soboru Watykańskiego) [- Modlitewnik ->]. Lubię się z nich modlić. Warto do nich sięgać. [->] Masz taki i nie wiesz co z nim zrobić? Jeśli chcesz, aby modlitewnik trafił w dobre ręce, albo chcesz sprawić mi radość, to skontaktuj się ze mną i zwyczajnie przyślij mi go. :) Będę bardzo wdzięczy. A dodatkowo zawartość modlitewnika wzbogaci mój dział modlitw na stronie i może ktoś jeszcze skorzysta.
|

Profil katolickich duchownych.
więcej w zakładce: "Kapłaństwo" oraz "Strony i blogi księży".
Odwiedza nas 175 gości oraz 0 użytkowników.
|
Zabrania się kopiowania i rozpowszechniania materiałów znajdujących się na tmoch.net (szczególnie autorskich grafik i fotografii) bez zgody właściciela witryny. Niniejsza witryna jest w ciągłym rozwoju; strony są dodawane, modyfikowane i... czasami niektóre usuwane. Czasem pozwalam sobie modyfikować, poprawiać bądź uaktualniać już istniejące notki. Taki już jestem :) Aby wesprzeć dzieło ewangelizacyjne "tmoch.net", zobacz zakładkę "wsparcie" [->]. |
|||||||
| |