"Nikt nie może was powstrzymywać od głoszenia Ewangelii, bo wszyscy jej potrzebujemy, aby dobrze żyć i być szczęśliwym. (...) Bóg jest większy od naszej przeciętności, dajmy się Mu przyciągnąć! Zaufajmy Jego Opatrzności” – Leon XIV, 17 czerwca 2025r.
Wiele stron wspólnot oazowych zniknęło z internetu a wraz z nimi relacje, materiały, wspomnienia, zdjęcia ... Niektóre z nich miały swoje własne domeny, loga, wyrobione miejsce w sieci, perspektywę rozwoju. Inne nieznane o zasięgu lokalnym, czasem jako element strony parafialnej. Zabrakło ludzi, zabrakło czasu, zabrakło chęci, zabrakło pieniędzy, zabrakło wizji, ... nie wiem ... ale w konsekwencji zabrakło strony. Czasem - jak w przypadku miesięcznika "Oaza" - zabrakło też czasopisma drukowanego, nie mówiąc już o stronie.
I taka pierwsza myśl. Decydując się na wyłączne publikowanie w sieci pozbawiamy się wielkiego bogactwa jakim jest pamięć. Piszemy dla "tu i teraz" a nie dla tych, którzy przyjdą "jutro". Przez to może skazujemy się na popełnianie błędów historii albo zatracamy naszą tożsamość i bogactwo. Czy to, że zanikają czasopisma drukowane na korzyść stron www, że nowe (nowocześniejsze wersje, nowe silniki) wymazują poprzednie serwisy wraz z ich zawartością, rzeczywiście jest zmianą na lepsze? Czy zmiana formy - czasem konieczna - musi wiązać się z utratą treści?
Na diecezjalnych czy parafialnych stronach można było znaleźć prawdziwe perełki będące owocem podejmowanych zaangażowań i inspirujące innych. I tak w sieci zniknęły świetne strony diakonii ewangelizacji z Łodzi czy Zielonej Góry. Bogate w treść strony np. płocka czy koszalińsko-kołobrezska - choć nowe strony graficznie są lepsze od poprzedniczek. Dobrze, że zmiany na stronie oaza.pl nie pociągnęły usunięcia poprzedniej strony i jest ona pod adresem archiwalna.oaza.pl. Miejmy nadzieje, że podobnie będzie ze stroną Domowego Kościoła, albo że obecna zostanie uzupełniona o materiały ze starej.
Podobny los spotkał fora dyskusyjne. Facebook totalnie je wyparł. Stąd np. forum oazowe zniknęło z sieci a wraz z nim bogactwo przemyśleń, wniosków, dyskusji. Czy przez to poprawiła się jakość naszych dyskusji w internecie? Czy są one merytoryczne? Czy może żyją tyle co ćma nocna? Czyli zamiast być gospodarzem akceptujemy bycie gośćmi i przyjmujemy bez szemrania regulaminy czy politykę "ograniczonej" prywatności? A jeśli ktoś nie ma zamiaru wiązać się z tym portalem społecznościowym - czy alternatywą ma być inny? Rozumiem, że potrzeba zaangażowania ludzi (administratorów), ale jeśli jest w tym wartość (np. archiwum) to możne warto.
Przekleństwo stron www. Nieaktualizowane, zapomniane, porzucone - znikają z sieci - odchodzą w niepamięć. Pełne nieaktualnych wpisów straszą jak okręt widmo lub zatopiony wrak. Zamiast stać się muzeum techniki i myśli są złomowiskami. Czy nie warto, zastanowić się i podejmując decyzję o aktualizacji, nie spróbować ocalić tego co było? Kiedyś po wymarłych cywilizacjach coś pozostawało. Przez przedmioty codziennego użytku - archeologicznie - można było choć w minimalnym stopniu poznać życie danej grupy. Co po nas zostanie kiedy serwery przestaną działać? Co zostanie po nas, kiedy ktoś np. z powodów regulaminowych, usunie naszą grupę, fanpage czy stronę z fb?
Kiedyś wspólnoty prowadziły kroniki - kolorowe, ręcznie robione, z relacjami i zdjęciami. Dziś prowadzą blogi i strony. Kiedy więc odchodzi pokolenie animatorów odchodzi ich historia. Może warto - pytam z naciskiem na warto - tworzyć coś co funkcjonuje w kilku diecezjach - tj. listy jedności w pdf (np. oaza siedlecka, oaza w Carlsbergu - biuletyn "Życie w świetle") - może diecezjalne cyfrowe gazetki (np. oaza przemyska - pismo "Charyzmat", radomska - miesięcznik "Czeka nas droga", bielsko-żywiecka - "Biuletyn Cordis") - gdzie to, co w sieci (i nie tylko) znajdzie swoje miejsce w druku (nawet jeśli cyfrowym). Stąd już niewielki krok, aby archiwa oazowe czy inne, takie pliki zbierały.
Nasze życie wspólnotowe to nie przeglądarka internetowa. Wyczyszczenie historii (pamięci) przekłada się na przyszłość. Czy tylko aby na plus? A może jest to nam obojętne i nie chcemy pamiętać?
I na koniec dobra nowina - nawet gdyby świat o dobru zapomniał (naszym mały i wielkim), Bóg nie zapomina o nas! Nasze imiona zapisane są w niebie. Tam jest nasza ojczyzna.
ps. Moje przemyślenia wyniknęły trochę z googlowania sieci w poszukiwaniu informacji o ks. Danielskim i Blachnickim. Przez przypadek natrafiłem też na taki artykuł "http://archiwalna.oaza.pl/dokument.php?id=42". Później uzmysłowiłem sobie to, ile to cennych stron, z których korzystałem, zniknęło z sieci - np. zostawiając na mojej niedziałające linki [wystarczy poklikać "http://tmoch.net/jupgrade/linki/rlinki.htm" linki ze starej strony]. Czasem coś można odnaleźć tylko dlatego, że zostało przekopiowane na inną stronę (np. uważam, że strona ogólnopolska Ruchu powinna monitorować strony diecezjalne a może i parafialne i przekopiowywać wiele, aby ocalić pamięć.
I tak mnie naszło.
ps.2. - Wysiliłem się i aktualne linki stron diecezjalnych są na mojej stronie - "Ruch Światło-Życie - inne" - inne można znaleźć w zakładkach tematycznych [Wspólnoty i ruchy katolickie w Kościele]; [Wspólnoty i ruchy katolickie w Warszawie.]; [Strony poświęcone ewangelizacji].
Ps. [20-10-2015] Myśl powstała przed poniedziałkową debatą p. Szydło z p. Kopacz, więc tytuł "404" nie nawiązuje do wspomnianych wydarzeń.
|
|
Prośba! :) Zbieram i kolekcjonuję [->] stare modlitewniki (sprzed II Soboru Watykańskiego) [- Modlitewnik ->]. Lubię się z nich modlić. Warto do nich sięgać. [->] Masz taki i nie wiesz co z nim zrobić? Jeśli chcesz, aby modlitewnik trafił w dobre ręce, albo chcesz sprawić mi radość, to skontaktuj się ze mną i zwyczajnie przyślij mi go. :) Będę bardzo wdzięczy. A dodatkowo zawartość modlitewnika wzbogaci mój dział modlitw na stronie i może ktoś jeszcze skorzysta.
|

Profil katolickich duchownych.
więcej w zakładce: "Kapłaństwo" oraz "Strony i blogi księży".
Odwiedza nas 136 gości oraz 0 użytkowników.
|
Zabrania się kopiowania i rozpowszechniania materiałów znajdujących się na tmoch.net (szczególnie autorskich grafik i fotografii) bez zgody właściciela witryny. Niniejsza witryna jest w ciągłym rozwoju; strony są dodawane, modyfikowane i... czasami niektóre usuwane. Czasem pozwalam sobie modyfikować, poprawiać bądź uaktualniać już istniejące notki. Taki już jestem :) Aby wesprzeć dzieło ewangelizacyjne "tmoch.net", zobacz zakładkę "wsparcie" [->]. |
|||||||
| |