"Nikt nie może was powstrzymywać od głoszenia Ewangelii, bo wszyscy jej potrzebujemy, aby dobrze żyć i być szczęśliwym. (...) Bóg jest większy od naszej przeciętności, dajmy się Mu przyciągnąć! Zaufajmy Jego Opatrzności” – Leon XIV, 17 czerwca 2025r.
Dzisiaj (w niedzielę 3 sierpnia) czytaliśmy w naszym kościele apel Zespołu Konferencji Episkopatu Polski ds. Apostolstwa Trzeźwości na sierpień 2014 - miesiąc abstynencji pt.: "Kochająca matka zawsze trzeźwa". Pod koniec Mszy - w ramach ogłoszeń - postanowiłem podzielić się moim mini świadectwem. Sprowokowała mnie do tego Ewangelia i słowa z drugiego czytania "we wszystkim tym odnosimy pełne zwycięstwo dzięki Temu, który nas umiłował". Dziś apostołowie przynoszą Jezusowi dwie ryby i 5 chlebów - jak wiemy z innej relacji ewangelisty, własność chłopca - kropelkę, jeśli chodzi o potrzeby ludu. Cóż to jest dla tak wielu zgłodniałych ludzi? Jednak to, co oddaje się w ręce Jezusa, może wrócić przemienione i w ilości, która zaskakuje. Miarą miłości bowiem jest miłość bez miary.
Jakoś odnajduję się w tym małym chłopcu, jeśli chodzi o abstynencję. Od 17 roku życia jestem członkiem Krucjaty Wyzwolenia Człowieka, wcześniej kilka lat byłem kandydatem (na Pierwszej Komunii złożyłem też przyrzeczenia abstynencji do 18 roku życia - wytrwałem). Decyzję na członkostwo w tym dziele, powołanym do życia przez sługę Bożego ks. Franciszka Blachnickiego, podjąłem świadomie i dojrzale, i do dziś jestem jej wierny. Choć wielokrotnie musiałem tłumaczyć dlaczego nie piję - zarówno rodzinie na weselach, kolegom w szkole i na Politechnice Warszawskiej, później klerykom czy księżom - to widzę, że to dzieło mi samemu pozwalało wzrastać w odpowiedzialności za siebie i innych. No bo czym jest ta abstynencja, jeśli nie tymi mizernymi chlebami i rybkami? Czym jest moja postawa, wobec takiego zalewu nadużyć związanych z alkoholem? Dla mnie jest wyrazem zawierzenia Jezusowi, że może uzdrowić ludzkie serca, w tym to, co popycha w alkohol tj. samotność, smutek, bezradność, potrzeba akceptacji. Nigdy mojej decyzji nie żałowałem i nie jestem z tego powodu nieszczęśliwy.
Nie tak często słychać, że problem alkoholizmu dotyka różne grupy społeczne i nawet duchowni (w tym też biskupi) nie są od nich wolni. Czasem młodzi ludzie nie wyobrażają już sobie, że można bawić się bez alkoholu, nawet kosztem swojego zdrowia. Dlatego, kiedy widzi się ten problem, nie można przejść obok niego. Nie można powiedzieć, że on nas nie obchodzi. Sam alkohol nie jest zły, można przecież kulturalnie napić się wina czy piwa - nikt z nim nie walczy. Jednak jak każdy dar może być źle wykorzystany. I tu wchodzi właśnie post, czyli rezygnacja z czegoś dobrego, na rzecz większego dobra. Moja abstynencja ma być narzędziem, z którego będzie korzystał Jezus i Kościół. Tak, aby pokazać, że przymus picia nie istnieje i to co jest jedyną drogą, aby alkoholik był trzeźwy, czyli abstynencja, jest możliwe do zrealizowania.
Na koniec mszy powiedziałem: "Jeśli ktoś dziś mówi, że abstynencja nie jest możliwa, to zapewniam, że jest możliwa, choć wymagająca. Jeśli masz problem z alkoholem, jeśli w twojej rodzinie są takie przypadki, to chciałbym abyś wiedział, że jest duża liczka osób (szczególnie młodych), który co roku podejmują się postu (abstynencji od alkoholu) i modlitwy, aby uzależnieni doświadczyli wolności". Zaprosiłem też do tego, aby tą abstynencję podjąć w sposób duchowy, czyli połączyć z modlitwą.
Update: od 2021 roku nie jestem członkiem KWC!
|
|
Prośba! :) Zbieram i kolekcjonuję [->] stare modlitewniki (sprzed II Soboru Watykańskiego) [- Modlitewnik ->]. Lubię się z nich modlić. Warto do nich sięgać. [->] Masz taki i nie wiesz co z nim zrobić? Jeśli chcesz, aby modlitewnik trafił w dobre ręce, albo chcesz sprawić mi radość, to skontaktuj się ze mną i zwyczajnie przyślij mi go. :) Będę bardzo wdzięczy. A dodatkowo zawartość modlitewnika wzbogaci mój dział modlitw na stronie i może ktoś jeszcze skorzysta.
|

Profil katolickich duchownych.
więcej w zakładce: "Kapłaństwo" oraz "Strony i blogi księży".
Odwiedza nas 180 gości oraz 0 użytkowników.
|
Zabrania się kopiowania i rozpowszechniania materiałów znajdujących się na tmoch.net (szczególnie autorskich grafik i fotografii) bez zgody właściciela witryny. Niniejsza witryna jest w ciągłym rozwoju; strony są dodawane, modyfikowane i... czasami niektóre usuwane. Czasem pozwalam sobie modyfikować, poprawiać bądź uaktualniać już istniejące notki. Taki już jestem :) Aby wesprzeć dzieło ewangelizacyjne "tmoch.net", zobacz zakładkę "wsparcie" [->]. |
|||||||
| |