"Nikt nie może was powstrzymywać od głoszenia Ewangelii, bo wszyscy jej potrzebujemy, aby dobrze żyć i być szczęśliwym. (...) Bóg jest większy od naszej przeciętności, dajmy się Mu przyciągnąć! Zaufajmy Jego Opatrzności” – Leon XIV, 17 czerwca 2025r.
Dziś - po kilkunastu tygodniach - pierwszy dzień, kiedy wieczorem nie zakłam komży i stuły, nie opatulam się szczelnie szalikiem, nie zabieram zapasu obrazków i nie ruszam w nieznane na kolędowe odwiedziny. Tak sobie pomyślałem, że pięknym podsumowaniem tego czasu, oraz tym, o co chodzi z tą całą kolęda, jest stary obraz, który wisiał w centralnym miejscu w pewnym domu (zdjęcie obok). Na łódce siedzą przytuleni do siebie nowożeńcy zaś za sterem stoi błogosławiący im Jezus. Jest też wyraźnie widoczny modlitewnik/Pismo święte, co zapewne jest przypomnieniem, iż w tym rejsie nie może zabraknąć modlitwy.
Czas kolędowy to przede wszystkim czas spotkania, modlitwy i błogosławieństwa. Troski o to, czy aby na pewno za sterem stoi Jezus, czy może został odstawiony na bok albo co gorsza, wyrzucony za burtę. I rzeczywiście - odwiedziny w domu, w którym steruje Jezus odbywały się w pokoju. Był czas na modlitwę i czytanie Pisma świętego. Dało się odczuć głęboką życzliwość. Tam, gdzie Jezus został odsunięty od steru - był czas na głoszenie Dobrej Nowiny i świadectwo. A z domów, w których Jezus znalazł się za burtą, wylatywał również i ksiądz.
Nie powiem, było kilka trudnych spotkań. Szczególnie tam, gdzie w sercu człowieka nie było wiary, zaś zupełnie dobrze miała się pycha, arogancja czy złość. Wtedy za jego nie praktykowanie wiary odpowiedzialny jest cały świat, tylko nie on. I tu zaczynają się pretensje wyssane z pewnych stacji czy tytułów prasowych. Niestety zaślepienie w nienawiści do myślących inaczej nawet nie pozwalało zmienić tematu rozmowy na bardziej jezusową. Człowiek wychodził z tego rozbitego nienawiścią domu (co widać było w relacjach między domownikami) i jedyne co pozostawało to modlitwa. Odgłos zamka za plecami nie oznaczał przecież, że człowiek pozostał tam w pokoju ducha - wrócił do karmienia swojej nienawiści. Dobrze, że w kolejnym domu czekały uśmiechnięte twarze, zapalone świece i biblia. To tam można było liczyć na ciepłą herbatę, kawę a nawet ciastko.
Dla mnie był to czas poznawania nowej parafii i parafian. Nie był to ani trochę czas stracony, choć - nie powiem - męczący. Ale z Jezusem stał się czasem błogosławionym. Pamiętajmy - za sterem niech stoi ten, kto jest najlepszy. Z Jezusem łódź naszego życia nie utknie na mieliźnie i nie zatonie podczas burzy ale bezpiecznie dotrze do celu. W taki rejsie jest też z Kim pogadać. Polecam.
|
|
Prośba! :) Zbieram i kolekcjonuję [->] stare modlitewniki (sprzed II Soboru Watykańskiego) [- Modlitewnik ->]. Lubię się z nich modlić. Warto do nich sięgać. [->] Masz taki i nie wiesz co z nim zrobić? Jeśli chcesz, aby modlitewnik trafił w dobre ręce, albo chcesz sprawić mi radość, to skontaktuj się ze mną i zwyczajnie przyślij mi go. :) Będę bardzo wdzięczy. A dodatkowo zawartość modlitewnika wzbogaci mój dział modlitw na stronie i może ktoś jeszcze skorzysta.
|

Profil katolickich duchownych.
więcej w zakładce: "Kapłaństwo" oraz "Strony i blogi księży".
Odwiedza nas 179 gości oraz 0 użytkowników.
|
Zabrania się kopiowania i rozpowszechniania materiałów znajdujących się na tmoch.net (szczególnie autorskich grafik i fotografii) bez zgody właściciela witryny. Niniejsza witryna jest w ciągłym rozwoju; strony są dodawane, modyfikowane i... czasami niektóre usuwane. Czasem pozwalam sobie modyfikować, poprawiać bądź uaktualniać już istniejące notki. Taki już jestem :) Aby wesprzeć dzieło ewangelizacyjne "tmoch.net", zobacz zakładkę "wsparcie" [->]. |
|||||||
| |