"Nikt nie może was powstrzymywać od głoszenia Ewangelii, bo wszyscy jej potrzebujemy, aby dobrze żyć i być szczęśliwym. (...) Bóg jest większy od naszej przeciętności, dajmy się Mu przyciągnąć! Zaufajmy Jego Opatrzności” – Leon XIV, 17 czerwca 2025r.

„Poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli. W słowach tych zawiera się podstawowe wymaganie i przestroga zarazem. Jest to wymaganie rzetelnego stosunku do prawdy jako warunek prawdziwej wolności. Jest to równocześnie przestroga przed jakąkolwiek pozorną wolnością, przed wolnością rozumianą powierzchownie, jednostronnie, bez wniknięcia w całą prawdę o człowieku i o świecie”.
Redemptor hominis - św. Jan Paweł II
Warto przeczytać "Kard. Avery Dulles SJ - Jan Paweł II i prawda o wolności", oraz o roli Jana Pawła II w odzyskiwaniu przez Polskę niepodległości "Jan Paweł II – papież wolności".
Może z definicji dzieckiem już dawno nie jestem. Dziś wszyscy chcemy być dorośli, a objawy zdziecinnienia uchodzą za coś nagannego (zresztą od strony psychicznej jest to słuszne). Natomiast nie do końca dobrze jest, jeśli zapomnimy o tym, że jesteśmy Dziećmi Bożymi. Dostałem sms-a z życzeniami na Dzień Dziecka Bożego :) i tak sobie uświadomiłem, że przecież każdy dzień naszego życia takim jest, a nasz Ojciec w Niebie nie szczędzi nam prezentów i życzliwości.
Przypominałem sobie też pewne wydarzenie. Kiedy byłem jako uczestnik na oazie w Rzymie, czekaliśmy na niedzielną audiencję w Castel Gandolfo z Janem Pawłem II. Tradycyjnie zamknięte drzwi pałacu i ogromna rzesza ludzi czekających na początek wpuszczania. Nasza oaza stała gdzieś w połowie. Ale oaza nie byłaby oazą, gdyby nie była radosna. Zaczęliśmy więc sobie śpiewać. Na początek poszło właśnie "Jestem Twoim dzieckiem Boże, nic nie wyrwie mnie z twych rąk. Jestem Twoim dzieckiem Boże, do siebie kiedyś zabierzesz mnie stąd. Alleluja, Alleluja". Drugiej piosenki już nie zaśpiewaliśmy. Usłyszał nas jakiś ksiądz stojący przy bramie razem z gwardzistami. Zwyczajnie po nas posłano, wyłuskano z całej grupy oczekujących i wpuszczono na dziedziniec pałacu jako pierwszych. Dziś sobie pomyślałem, no właśnie o to chodzi, świadectwo naturalnej i niewymuszonej radości z tego, że jestem dzieckiem samego Boga otwiera drzwi. Ostatni stają się pierwszymi. A radosne świadectwo zawsze jest zauważone.
Choć wokół nas było wiele osób i pewnie mało kto wiedział o czym śpiewamy (poza Alleluja), to widzieli radość. Hmmm, jak mawia Gienek Washable - "ale czad".
DZIECKO BOŻE WSZYSTKO MOŻE!!!!!
FN - "Nie możemy zmarnować takiej szansy!!" - hmmm, każdą szansę człowiek może zmarnować. Polak powie jeszcze "coooo, jaaa nie zmarnuję! - dzieciaku, z czym do ludzi - nie takie szansy marnowałem".
Zdarza się, że nawet marnujemy szansę nad szansami tj. Eucharystię. Szukamy wyjątkowości czy nadzwyczajności daleko, w ludziach zza oceanu, a marginalizujemy cud nad cudami i Boga realnie obecnego w Sakramencie Ołtarza. Paradoksy katolickiej wiary. Bóg potrafi odmienić nasze życie, niezależnie od tego, ile do tej pory zmarnowaliśmy szans. Przedstaw Jezusa swoim przyjaciołom już na najbliższej Mszy Świętej.
Myśl zasłyszana by xAD: "Ciekawe skąd bierze się w tak wielu z nas przekonanie, że - nie tylko, że mamy coś do powiedzenia na jakiś temat, ale że inni chcą to nasze zdanie poznać?". hmmmmmmmmmmmmmmmm
A na koniec odezwa - niech z pomocą przyjdzie wiersz Andrzeja Poniedzielskiego:
*** (Chodzi o to)
„Chodzi mi o to“, by język
a niechby i „giętki“
Nie mówił, tak – „wszystkiego“
„co pomyśli głowa“
I jeszcze, by ów język
- był nie nazbyt „prędki“
By – pauzy, ciszy
Myślom – nie żałował
I wyczuwam w sobie
taki instynkt – stadny
Skłonność taką, ale
nie, że zaraz – wilczą
Ot,
należeć chciałbym tylko,
do tych, którzy
bywa – Nie mają
nic do powiedzenia
A mimo to – milczą
Emocje przelewają się przez Polskę w związku z pogrzebem człowieka z pięcioma gwiazdkami. Jedni mówią "godny" inni "hańba", nosząc w sercu słuszny gniew i żal. "Pochować tam gdzie zasłużeni, pochować gdzie okupanci. Z honorami czy bez, z Mszą św. czy bez. A co ze świeckością państwa?" - itd itp. W tym wszystkim chrześcijanin musi się też odnaleźć. Piękne są w tym kontekście słowa Pisma św. mówiące "niech słońce nie zachodzi nad waszym gniewem, ani nie dawajcie miejsca diabłu". Wynika z nich, że wcale nikt nie mówi, że nie mamy odczuwać gniewu. Bo jak ktoś zrobił coś potwornego to mamy prawo się wewnętrznie gotować. Ale ma przyjść taki moment, kiedy oddamy sąd Bogu, oddamy Bogu należne miejsce sędziego. I chyba w tej sytuacji to jest ważne. Miłosierdzie Boga zawsze jest darem i zawsze człowieka zaskakuje.
Po prezentacji Dokumentu z Aparecidy jeden z księży napisał na twitterze: "" Hmmmmmm
Dlatego w nowo powstałym dziale "Pytania bez odpowiedzi typu <why>" pytam, no właśnie "why"? Rozumiem prawa autorskie odnośnie wydawnictwa, ale tak się zastanawiam. Czy czasem np. na stronie KEP nie powinna być kolekcja dokumentów Kościoła. Nie chodzi tu o ten wydany przez Przystanek Jezus, no bo po pierwsze to ich inicjatywa i wysiłek włożony w tłumaczenie. Ale np. zapytałbym o "Dyrektorium o pobożności ludowej" - czy ktoś o tym słyszał - albo "Dyrektorium ogólne o katechizacji" - to jest bardziej znane. Co łączy oba dyrektoria - aby je zacytować, trzeba mieć je w wersji papierowej. I żeby było jasne - moje pytanie dotyczy szerszego (łatwiejszego) dostępu do dokumentów. Oba dokumenty stoją na mojej półce i mają się dobrze. Ale wsadzając kij w mrowisko - myślę, że nie wszyscy je widzieli (łącznie z księżmi). Z drugiej strony - jak żyje się na bieżąco Kościołem - to takie rzeczy nie umykają i nie stają się przedmiotem liturgiczno-teologicznej wiedzy tajemnej.

Rocznica święceń - to rocznica, która jednocześnie jest pytaniem o gorliwość, wierność i motywacje. Człowiek przyjmując święcenia pozostaje człowiekiem - nie ma co liczyć na zaskakującą przemianę w anioła. Zresztą nie jest to konieczne, bo co najważniejsze, zawiera z Bogiem przymierze. To jest okazja do świętowania - bo często droga kapłańska nie jest łatwa - szczególnie, kiedy doświadcza się w gratisie ludzkiej nienawiści.
Dla mnie ważne jest to, komu zawierzyłem swoje życie. Wierzę, że to On pozwoli mi je przeżyć godnie i owocnie służyć tym, do których mnie posyła.
Dzisiejsza liturgia słowa przynosi kilka cennych myśli. Po pierwsze zachęta do wytrwania w wierze, bo "przez wiele ucisków trzeba nam wejść do królestwa Bożego". Po drugie zapewnienie ze strony Jezusa: "Pokój zostawiam wam, pokój mój daję wam. Nie tak jak daje świat, Ja wam daję. Niech się nie trwoży serce wasze ani się lęka". Ładnie to podsumowuje psalm:
Pan jest wierny we wszystkich swoich słowach
i we wszystkich dziełach swoich święty.
Niech usta moje głoszą chwałę Pana,
a Jego święte imię niech wielbi wszystko, co żyje.
Oczywiście bardzo proszę o modlitwę za mnie i za mój kurs. Święconych tego dnia było nas 24 księży. Rocznica święceń to dla mnie też okazja do modlitewnej pamięci za kolegów. Przyjdź Duchu Święty! <><
Odkrycie na miarę nagrody Darwina :) Absurdalność pocieszaczy mówiących "nie jest tak źle, zobacz są tacy, co mają gorzej" ... Jasne - jest to powód do wdzięczności, ale żeby zaraz poprawiać sobie nastrój czy nastawienie do życia tylko dlatego, że są inni w gorszej sytuacji. Głupie. Z drugiej strony, to właśnie poznanie drugiego człowieka warunkuje to, czy można zestawiać ze sobą ludzkie ciężary. Niby kilogram metalu i kilogram pierza - to zawsze kilogram - jednak jak jedno i drugie spadnie na głowę, to reakcje są różne (np. ktoś ma uczulenie na pierze i pozornie błahy ciężar staje się zagrożeniem życia). Już lepiej pokazywać ludzi radosnych czy szczęśliwych i zachęcać do tego, aby do nich dołączyć.

"Jezus wyciągnął rękę, dotknął go i rzekł: Chcę, bądź oczyszczony! I natychmiast został oczyszczony z trądu". (Mt 8,3)
Nie tak dawno kupiłem sobie ikonę "Jezusa z przyjacielem" - wyobrażenie często obecne we wspólnocie "Przyjaciele Oblubieńca". To dość ciekawy obraz tego, kim jest święty - szczególnie w kontekście ostatnich kanonizacji. Ciekawe jest widzieć świętość jako owoc decyzji przyjęcia przyjaźni, jaką proponuje Jezus. Kiedy Jezus mówi do uczniów, że nie są sługami ale przyjaciółmi, mówi to w kontekście ostatniej wieczerzy i co najważniejsze, łączy z nowym przykazaniem, aby się miłowali tak jak on ich umiłował. Ta przyjaźń nie jest więc kumplostwem z Jezusem, ale wyraża się w tym, co jest sensem chrześcijaństwa - w miłości agape. Bliskość Pana, pomaga nam taką miłość wcielać w naszą codzienność - a to jest droga stawania się świętym. Stąd warto z Jezusem rozmawiać, spotykać się, pogłębiać relację - tak, aby ta przyjaźń nie była jednostronna, nie była powierzchowna. Jezus przyjaciel - to ten, kto jest blisko, na wyciągnięcie ręki. Tak jakby kładąc na moim ramieniu swoją rękę mówił: "Damy radę". Ta Ewangelia, którą proponuje, jest właśnie darem dającym wolność i siłę. Świętość w codzienności - przyjaźń z Przyjacielem.
"Jezus natychmiast wyciągnął rękę i chwycił go, mówiąc: Czemu zwątpiłeś, małej wiary?". (Mt 14,31)
Wczoraj w strugach deszczu uczestniczyłem w czuwaniu modlitewnym na pl. Piłsudskiego w Warszawie. Było to piękne doświadczenie modlącej się wspólnoty - zgromadzonej, aby oświadczyć mocy Jezusa. Ludzi było ile było. Trochę szkoda, że było to spotkanie delegacji ruchów a nie całych wspólnot (choć w Wieczerniku też była obecna mała grupka uczniów). Wielu pewnie pomyślało" "ejjj taka pogoda - nie chce mi się". Inni może mają już uczulenie na wszelkie "spędy" ku czci Jana Pawła II. Mi to spotkanie uświadomiło coś bardzo ważnego. Chodzi o to, czym jest Kościół - to znaczy, że jest wspólnotą zwołaną aby być razem i się modlić. Wspólnoty, która ma być znakiem - skupioną na osobie Jezusa Pana Zmartwychwstałego. To zwołanie nie dotyczy tylko słodkich i super warunków - ma kosztować. Czasem okolicznościami zewnętrznymi usprawiedliwiamy kolejne tracone przez nas okazje doświadczenia mocy wspólnoty. Jeśli wiara jest dla nas ważna, nie zatrzymają nas warunki atmosferyczne. Tak przecież też bywało na spotkaniach z papieżem - nieprzespana noc, czasem przejmujące zimno i deszcz, czasem upał. Jednak decyzja oddania tego czasu Panu przynosiła konkretne owoce.
Plac Piłsudskiego. Trwają przygotowania do koncertu dedykowanemu bł. Janowi Pawłowi II. Na skraju placu stoli mama z wózkiem i z może 3-4 letnią dziewczynka. Dziewczynka radośnie bawi się balonikiem, który pewnie nie tak dawno dostała. W zabawie postanowiła na baloniku usiąść. Nie trudno się domyśleć, że prawa fizyki (dokładnie dynamika gazów) w tym przypadku pozostaną nieugięte. Balonik z wielkim hukiem rozprysnął się na strzępy. Dziecko pacnęło na ziemię. Troszkę oszołomione i zaskoczone uświadomiło sobie stratę - nie ma balonika - i zaczęło płakać.
Warszawiacy zapewne dobrze znają zwyczaj wielkosobotniego odwiedzania kościołów na Trakcie Królewskim. Powodem są oczywiście dekoracje zwane potocznie "Grobami Pańskimi". Niektórzy traktują to jako okazję na ciekawe spędzenie czasu. Inni zobaczenia "cóż tam oni w tym roku ciekawego wymyślili". Jeszcze inni - i mam nadzieję, że tych jest większość - odbierają to jako wydarzenie religijne - swoistą pielgrzymkę, gdzie poszczególne kościoły są stacjami do modlitwy i refleksji. Przyznam się, że od kilku lat udaje mi się "wyskoczyć" na takie dwie godziny pielgrzymowania (wbrew obiegowym opiniom ksiądz też chce przeżyć duchowo czas Triduum).
Tak więc pozwólcie, że podzielę się kilkoma moimi przemyśleniami i obserwacjami.

"Zło nie zwycięży, to nie ono będzie miało ostatnie słowo, ale miłość, miłosierdzie i przebaczenie. Wczoraj byłem ukrzyżowany z Chrystusem a dziś jestem uwielbiony wraz z Nim".
pp. Franciszek (18.04.2014)
Perspektywa pod rozwagę :) i życzenia na Wielkanoc 2014. Niech "Alleluja" (Chwalmy Pana!) zabrzmi dziś na naszych ustach i zagości w naszych sercach. Niech źródłem tej radości będzie spotkanie ze Zmartwychwstałym Panem Życia i Dawcą Pokoju - Źródłem Miłosierdzia. Życzę w sercu i na ustach "Alleluja" w każdym doświadczeniu. Najlepszego wszystkim.
Z wdzięcznością za odwiedziny na mojej stronie -
z najlepszymi życzeniami i modlitwą -
xtm
W krzyżu Jezusa zobaczyć Miłość - to wyzwanie Liturgii Męki Pańskiej. Nikt nie ma większej miłości od tej Jezusowej z Krzyża. Jeśli tak jest i jeśli szukam tej największej miłości, to stanięcie pod krzyżem i ucałowanie go, jest szkołą miłości. Ucałowanie Jezusowego Krzyża jest też aktem przyjęcia swojego krzyża a to już jest trudniejsze. Trzeba się tego wciąż na nowo uczyć.
Ale bycie uczniem Pana nie może być połączone z ucieczką od krzyża - zarówno Jezusowego jak i własnego. Nie bez znaczenia jest więc gest jakim jest uklęknięcie przed krzyżem. Warto też indywidualnie przemedytować tegoroczny tekst papieskiej Drogi Krzyżowej z Koloseum: " Droga Krzyżowa w Koloseum 2014".
Dzisiejsza liturgia kończy się przy grobie, ale dzięki Jezusowi, jest to znak nadziei. Nadziei na to, że śmierć nie ma ostatniego słowa i choć odszedł Pasterz, który oddał życie za owce, to jest On zmartwychwstaniem i życiem. Dlatego welon na monstrancji jest przeźroczysty, aby widzieć Jezusa i myśląc o przemijaniu nie stracić z oczu wieczności.
Liturgia Triduum Paschalnego jest piękna i bardzo głęboka - nieustannie mnie zachwyca. Wymaga ona zaangażowania, myślenia i rozkochanego w Jezusie serca. Zaryzykowałbym stwierdzenie, że dobrze przeżyte Triduum to mocna inwestycja w przeżywane liturgie coniedzielne - jakie Triduum taki cały rok. Nie mogę się więc doczekać tej niebieskiej liturgii - tamta będzie idealna. Tu na ziemi robimy co się da, ale czasem jest jak jest. Zdarza się jednak, że uczestnicząc w różnych liturgiach, złapie człowieka jakiś smuteczek czy liturgiczna melancholijka. Chodzi oczywiście o błędy liturgiczne. Czasem jest to efekt niewiedzy lub złych wzorców, czasem lenistwa, czasem dobrej woli połączonej z domieszką ignorancji. Nie zwalnia nas to jednak z troski o piękno liturgii - nie tylko zewnętrzne, estetyczne, zgodne z przepisami - ale o piękno spotkania z Bogiem i zachwyt Nim.
Msza Wieczerzy Pańskiej nie tylko przynosi radość z faktu, że mogę zachwycić się obecnością Jezusa w Najświętszym Sakramencie i Jego miłością. Jest to również ten wyjątkowy dzień, kiedy radość sprawia fakt, że ktoś o mnie pamięta w modlitwie i sprawia radość życzeniami. Nie każdy przecież musi znać moją datę urodzin czy imienin, tak żeby przesłać życzenia. Sam w tej przestrzeni mam wiele zaniedbań (w tym dziurawą pamięć). Nie każdy też zna czy pamięta o mojej dacie święceń. Ale naprawdę miło jest jak ktoś docenia to, że mimo wszystko jestem tym księdzem i w dodatku chce mi dobrze życzyć. Ten dzień uzmysławia, że nie wystarczą moje "chcenia", aby chciało się więcej, pomagają wyrazy życzliwości.
|
|
Prośba! :) Zbieram i kolekcjonuję [->] stare modlitewniki (sprzed II Soboru Watykańskiego) [- Modlitewnik ->]. Lubię się z nich modlić. Warto do nich sięgać. [->] Masz taki i nie wiesz co z nim zrobić? Jeśli chcesz, aby modlitewnik trafił w dobre ręce, albo chcesz sprawić mi radość, to skontaktuj się ze mną i zwyczajnie przyślij mi go. :) Będę bardzo wdzięczy. A dodatkowo zawartość modlitewnika wzbogaci mój dział modlitw na stronie i może ktoś jeszcze skorzysta.
|

Profil katolickich duchownych.
więcej w zakładce: "Kapłaństwo" oraz "Strony i blogi księży".
Odwiedza nas 246 gości oraz 0 użytkowników.
|
Zabrania się kopiowania i rozpowszechniania materiałów znajdujących się na tmoch.net (szczególnie autorskich grafik i fotografii) bez zgody właściciela witryny. Niniejsza witryna jest w ciągłym rozwoju; strony są dodawane, modyfikowane i... czasami niektóre usuwane. Czasem pozwalam sobie modyfikować, poprawiać bądź uaktualniać już istniejące notki. Taki już jestem :) Aby wesprzeć dzieło ewangelizacyjne "tmoch.net", zobacz zakładkę "wsparcie" [->]. |
|||||||
| |