"Nikt nie może was powstrzymywać od głoszenia Ewangelii, bo wszyscy jej potrzebujemy, aby dobrze żyć i być szczęśliwym. (...) Bóg jest większy od naszej przeciętności, dajmy się Mu przyciągnąć! Zaufajmy Jego Opatrzności” – Leon XIV, 17 czerwca 2025r.
Tak się ostatnio zastanawiam, czy chrześcijaninowi wolno wegetować. Zamknąć się na świat i żyć codziennością. Moja odpowiedź - jeśli nie jest to wolą Boga, to nie. Życie jest nam dane jako dar a nie jako poczekalnia do wieczności. To ten talent z Jezusowej przypowieści. Nie wolno go zakopać w ziemi ze strachu przed gospodarzem, ale trzeba go puścić w obieg, aby przynosił zysk. Taka jest wola Boża, który chce zbierać tam gdzie nie posiał - czyli chce, żeby człowiek też trochę sam owoców przyniósł.
Oczywiście ten zysk jest dzięki temu otrzymanemu talentowi, no ale wkład człowieka jest tu też doceniany. Stąd ważne jest jakie stawiamy sobie pytania i jakich na nie udzielamy odpowiedzi. Czy chcę żyć radośnie i szczęśliwie? Jak chcę, aby moje życie wyglądało? Czy przyjmuję je jako dar, czy jako monotonię? I nie ma co zaraz sięgać do Koheleta i mówić "marność nad marnościami" albo zacytować to, że "nic nowego pod słońcem", bo zauważyć jak jest to jedno, a przezywać to z Bogiem to drugie. Jeśli więc twoim powołaniem nie jest życie pustelnicze (które też nie jest izolacją), to troska o świat, w którym przyszło ci żyć, jest w ramach twojego powołania.
Kwiat jest piękny i w nosie na to (choć nosa nie ma), że przekwitnie. Czy to, że my przemijamy i pozostanie po nas wyryte na nagrobku kilka słów, to wystarczający powód, aby odebrać sobie okazję do bycia szczęśliwym? Bóg pragnie twego piękna, twego dobra, twego szczęścia. Piękny bądź i już.
"Spacer uzdrowienia", czyli cotygodniowa (wieczorna) możliwość spowiedzi i rozmowy podczas spaceru wokół kościoła; nordic walking dla seniorów połączony z katechezą i modlitwą; ring bokserski przed kościołem - po każdym pojedynku trzeba publicznie pogratulować przeciwnikowi i powiedzieć o nim wiele dobrego - można też skorzystać z rozmowy lub spowiedzi; chrześcijańska akademia tańca czy parkur - profesjonalne zajęcia połączone z modlitwą i katechezą; modlitewne grupy biegaczy - modlące się biegając dookoła szpitala modląc się za tych, którzy tam cierpią, tęsknią, toczą duchowe walki; ewangelizacja na przejściu dla pieszych, gdzie pokazane jest, że Jezus zwycięża diabła; chrześcijańska bezalkoholowa dyskoteka w klubie, w czasie której jest ewangelizacja, możliwość spowiedzi i modlitwy; modlitwa uwielbienia i wstawiennicza w sali w szkole na kilkanaście minut przed rozpoczęciem zajęć w szkole; udział w maratonie w sutannie albo w koszulce ewangelizacyjnej; prowadzenie rekolekcji ewangelizacyjnych; oazy dla ministrantów; zakładanie wspólnot i grup oazowych; w św. Stanisława gry i zabawy biblijne dla dzieci; projekcja dobrych i wartościowych filmów w miejskim kinie (...)
- a wszystko jeden ksiądz (wikariusz) - nie ja. A podobno księża są (...), hmmmm szablonowi (...) cóż nie wszyscy. PJW - Pan jest Wielki!
ps. nieszablonowy ksiądz zablokował mnie na FB :)
Takie życie iżip=9fb+4sm+3te+3os+2ks=21 (de2ku1ks1oa5rdz3). Arytmetyka pozwala czasem określić ramy zaangażowań. Zyski - straty. Ukazuje też co (i kto) jest ważne. Pokazuje priorytety, określa punkty ciężkości i hierarchię. Nie wyjaśnię co kryje się pod tym wpisem, poza tym, że jest to swego rodzaju "stanięcie w prawdzie". Jak ktoś mnie zapyta "dlaczego już nie", to odpowiedź "bo takie są fakty" gdzieś się tu mieści. Nie na wszystko jest odpowiedź - a ja też nie na wszystkie wątpliwości odpowiedzi udzielam. Czasem jest jak jest. Tu tylko sens ma modlitwa o światło i dobre (mądre) wybory oraz niwelowanie skutków złych wyborów. Cóż innego zostaje! Ktoś powie "licz wyłącznie na siebie" - ale lepiej chyba powiedzieć "licz na Boga" tj zaufaj.
Miło jest dostawać życzenia imieninowe. Miło jak są osoby, które o nich pamiętają. Moja data 22 września nie narzuca się, nie kojarzy z czymś charakterystycznym (pomijamy Międzynarodowy Dzień bez Samochodu). Mój patron św. Tomasz z Villanova OESA, abp jest chyba najmniej znanym św. Tomaszem (to idealny patron dla mnie), niewspominanym w liturgii. Nie dziwi więc fakt, że łatwo ten dzień przegapić. Z drugiej strony, nie jestem znaczną personą. Choć czasem jest po ludzku przykro, jak spodziewasz się pamięci, a jej nie ma od tych, od których się spodziewałeś. Sam nie jestem tu wzorem. Ale część moich modlitw zawsze rezerwuję dla znajomych, nawet jeśli ich imieniny czy urodziny przegapiłem.
Kładę przed wami życie i śmierć, błogosławieństwo i przekleństwo. Wybierajcie więc życie, abyście żyli wy i wasze potomstwo. miłując Pana, Boga swego, słuchając Jego głosu, lgnąc do Niego; bo tu jest twoje życie i długie trwanie twego pobytu na ziemi.
(Pwt 30, 19-20)
Czym jest piekło? Odpowiedź prosta - to ogromna samotność wynikająca z braku Boga. Ale na ziemi też można żyć piekłem. To samotność przeżywana w buncie i rozpaczy. Brak pomocy ze strony drugiego człowieka. Dopuszczenie do siebie myśli, że nic nie znaczę, że nie jestem ważny dla nikogo, że jestem traktowany przedmiotowo {użyteczny jak potrzebny}. Zła przeszłość {wybory, zaniedbania}, z których konsekwencji nie potrafię się wyzwolić, nie chcę oddać ich Bogu miłosiernemu. Przeszłość, która mówi "to wszystko twoja wina, taki już jesteś, inny nie będziesz". Piekło to bezradność, bierność, przegrana, klęska. To myślenie, które mówi "zobacz ile dobra zmarnowałeś, ile popsułeś". To ciemność, mrok i strach. Piekło - pustka - to brak Nieba - brak miłości, nadziei, radości, pokoju.
Czym zatem jest niebo? To Jezus obecny w człowieku i z człowiekiem. To miłość, która wypełnia i leczy serce. To głos mówiący "jesteś cenny w moich oczach, jesteś arcydziełem, jesteś wyjątkowy, jesteś silny, dasz radę, zacznij od nowa, ...". To nadzieja, że wszystko mogę z Panem, który mnie umacnia. To światło, którego źródłem jest On.
Od mojego "tak" powiedzianemu Bogu, od przyjęcia Go zaczyna się we mnie niebo. Lepiej żyć niebem niż piekłem.
"Dlaczego?" Tak się zastanawiam, kiedy myślę o ewangelizacji i o jej owocach. Ostatnio ktoś mnie zapytał, czy nie znam księdza, który poprowadziłby rekolekcje dla parafii, tak aby powstała wspólnota oazowa. Jakoś mi tak się skojarzył właśnie ten obraz. Bo jest zasadnicza różnica - na polu sieje się coś jednocześnie, to rośnie równocześnie i zbiera się równocześnie - tak wygląda praca polowa. Natomiast zupełnie inaczej wygląda troska o piękny ogród. Tam wszystko rośnie w swoim czasie. Ogród cechuje wielość gatunków. W ogrodzie nie działa "ciężki sprzęt". Więc zadaję sobie pytanie, czemu od pola oczekujemy, żeby było ogrodem, a ogród traktujemy "po polowemu"?
Krótka myśl dnia, którą kiedyś może rozwinę (bo za dużo czasem piszę) - "ewangelizacja jest tam, gdzie jest uczeń Chrystusa" - to w kontekście pytania "gdzie można ewangelizować". Tak mnie dziś naszło po przeczytaniu kilku świadectw z Przystanku Jezus (niestety w tym roku nie dane mi było tam pojechać - żal). Polecam lekturę "Darmowe mycie nóg" (GN 33/2014) oraz "Niech ksiądz powie to i to" (GN katowicki 33/2014).
W myśleniu i szukaniu odpowiedzi na pytanie "jaka ewangelizacja?" - "jaki doktorat nt. ewangelizacji?" - widzę, że trzeba trzymać zdrowe (życiodajne) proporcje - adekwatnie do czytanych i cytowanych książek musi być czas na modlitwę i współpracę z Duchem Świętym - musi być czas stawania się uczniem-misjonarzem. Bo co jeśli "sól utraci swój smak"? Czym można ją posolić jeśli nie Duchem, który ożywia? Książki mogą zamęczyć i pozbawić ducha - odnowy ducha trzeba szukać w działaniu Ducha Świętego. Inaczej to jak zaprawa murarska bez wody, albo lepienie garnków suchą gliną. Wszystko miałkie i sypkie - zupełnie nietrwałe i bez sensu.
"Jednym z problemów współczesnej ewangelizacji jest to, że często od razu dajemy receptę ludziom, którzy do końca sami nie wiedzą czego pragną. Tymczasem najpierw trzeba obudzić we współczesnym człowieku świadomość. Pokazać, że to, czego pragnie najbardziej to Miłość, która nie pochodzi z tego świata" - Wojciech Teister w: "Klucz do ewangelizacji".
Stare notki w temacie: "Rozkmina 1134 - taka o ewangelizacji", "O Jezusie na ulicy", " Zawód ewangelizator. Zawód ewangelizatora".
Modlitwa dnia: Panie Jezu, kształtuj mnie na Twojego ucznia i posyłaj mnie tam, gdzie chcesz, abym był. I nie pozwól, abym kiedykolwiek odpadł od Ciebie. Pomagaj tym, których rozczarowuję i błogosław wszystkim, którzy się za mnie modlą.

Kolejne zaskoczenie: uzdrowienie międzypokoleniowe. Dostałem w "prezencie" taką nowennę uzdrowienia więc publicznie pytam. Dlaczego, żebym doświadczył "uzdrowienia" potrzeba aż 48 Mszy - czy Jezusa można przekupić? Czy konieczne jest 9 Mszy za moje życie w łonie matki - czy wcześniak nie powinien czuć się pokrzywdzony? No i zasadnicze pytanie? Co to jest ten łańcuch grzechów międzypokoleniowych? Czy mój chrzest był wadliwy? Ale, że ludzie to propagują - nieogarniający i przerażony.
Pewnym wyjaśnieniem jest następujący tekst bp. Andrzeja Siemieniewskiego "http://wspolnota-droga.pl/pdf/odpowiedz_bp_Andrzej.pdf" oraz jego artykuł wydrukowany w piśmie Egzorcysta "Uzdrowienie międzypokoleniowe".
Kolejne zaskoczenie: Dlaczego dla niektórych, deklarujących się jako wierzących, walka z nadzwyczajnymi szafarzami Komunii św. urasta do rangi ochrony Kościoła przed profanacją czy świętokradztwem? O tym napiszę jeszcze przy innej okazji, bo tu szczególnie jestem zaskakiwany (w obecnej moje parafii mamy ciekawe środowisko - raczą nas swoimi materiałami propagandowymi). Do walki czasem dołączają się księża prowadząc swoją własną krucjatę, tak jakby odkryli, że bez nich zbawienie się nie dokona (sam dostałem od kogoś instrukcje napisaną przez jakiegoś ks o tym jak się zachować we spotkaniu z szafarzem). Pomijam już pewną książkę wydaną przez wydawnictwo w Sandomierzu.
Dziś kilka moich przemyśleń na temat zaskoczeń - czyli doświadczenia czegoś, co nie powinno się wydarzyć a wydarza się. O tym jak w dzisiejszych czasach można w dzień powszedni dostać kota.
Na początek (dla odmiany) odmiana (tak dla wprawy)
M: Kot
D: Kota
C: Kotu
B: Kota
N: Kotem
M: Kocie
W: Kocie! .... kici kici
Niedawno koncelebrowałem ślub w sąsiedniej diecezji. Zdziwienie dotyczyło parafii, w której ślub się odbywał. Niby w większym mieście, nie na wsi (proboszcz, trzech wikarych, rezydent). Zastanawia mnie, ile jeszcze czasu musi upłynąć, żeby parafie miały aktualne rytuały, a nie wersje przedpotopowe. Wchodzę a tam używają wydania pierwszego.
O czym notka? Kim jest ewangelizator, czyli krótka refleksja nad słowem "zawód". Na słowo można patrzeć pozytywnie, pytając się o cechy ewangelizatora (jego uzdolnienia, motywacje, sposoby ewangelizacji), czyli to wszystko co - spłycając pojęcie - nazwalibyśmy zawodem (fachem) ewangelizatora. Tu jednak zawsze pamiętamy, że źródłem owocnej posługi ewangelizacyjnej jest Bóg - same ludzkie talenta i uzdolnienia nie wystarczą. Czasem jednak może w człowieku pojawić się postawa "zawodowstwa" (co to i kim ja nie jestem i czego nie potrafię, albo czego nie doświadczyłem - w czym nie uczestniczyłem, jakiej książki nie przeczytałem).
Przyjdźcie, radośnie śpiewajmy Panu,
wznośmy okrzyki ku chwale Opoki naszego zbawienia,
stańmy przed obliczem Jego z uwielbieniem,
radośnie śpiewajmy Mu pieśni.
Wczorajszy dzień wspólnoty zakończył oficjalnie moją posługę moderatora warszawskiej diakonii ewangelizacji. Króciutka informacja publicznie potwierdziła decyzję jaką podjąłem jeszcze przed wakacjami. O motywach i powodach pisać nie będę. Na chwilę obecną jest już nowy moderator, ks. Grzegorz, który z diakonią związany był jeszcze zanim wstąpił do seminarium. Tak więc warto go wspierać swoją modlitwą.
Człowieka nie można do końca zrozumieć bez Chrystusa.
A raczej: człowiek nie może siebie sam do końca zrozumieć bez Chrystusa.
Nie może zrozumieć, ani kim jest, ani jaka jest jego właściwa godność,
ani jakie jest jego powołanie i ostateczne przeznaczenie.
I dlatego Chrystusa nie można wyłączać z dziejów człowieka
w jakimkolwiek miejscu na ziemi.
Jan Paweł II
Jak ktoś myśli, że człowiek nad wszystkim panuje - bardzo się myli. Nie panuje nad swoją głupotą i roztargnieniem. Skąd aż tak niemiłosierna uwaga? No cóż - właśnie odkryłem, jak mała rzecz może totalnie popsuć dzień. To poczucie, że właśnie straciłeś coś i nie jesteś w stanie nic na to poradzić (pisałem już o tym trochę, przy okazji skradzionego mi Nowego Testamentu). W takich momentach dobrze jest sobie uświadomić czym właściwie jest Boże miłosierdzie.
Zamknięty czy otwarty? A może lepiej Chrystusowy! Czasem czytając katolickie media odczuwa się pewne zagubienie. Zadając sobie te pytania myślę o Kościele, ponieważ czytając wypowiedzi z różnych środowisk zastanawiam się, o powody takiego a nie innego podziału i sporu - bo mowa jest tu przecież o środowiskach katolickich. Tworzące się wokół danych pojęć środowiska powinny - według mnie - cały czas zadawać sobie pytanie o wymiary swojej eklezjalności (nie podważam jej), czyli pytać się, na ile urzeczywistnia się w nas Kościół Jezusa Chrystusa - Jego Królestwo. Dla mnie niezwykle trafna jest systematyka ks. Blachnickiego wyrażona w referacie "Istotne cechy ruchu eklezjalnego".
Kiedy przeczytałem opis przedmiotu stwierdziłem, że potrzebuję znacznie mocniejszej kawy:
"Kolorowy różaniec np. do ćwiczeń przed komunią.
Dł. po złożeniu 31,5 cm
wykonany z metalu i koralików crackle
Po zakupie napisz różowy czy niebieski?"
O co biega? Jakie ćwiczenia ... weź tu człowieku zrozum dzisiejszego człowieka. Jakby kto pytał, to jakiś sklep z pasją. Pytanie zasadnicze jest też takie: "czy do ćwiczeń przed komunią te 31,5 cm wystarczy? czy to czasem nie za krótki różaniec?" - no bo mój obecny różaniec ma 47 cm :P a pierwszokomunijny miał 37,5 cm. No i czy są różańce do ćwiczeń przez chrztem, małżeństwem, bierzmowaniem - czy są krótsze czy dłuższe. Nie wiem czy sprzedający naprawdę tak myśli, czy to "chwyt marketingowy", ale możliwy tok rozumowania zachwyca swoją abstrakcją.
Ps. zdjęcia czy linku nie podam - bo nie wiem czy robić reklamę autorowi jest etyczne :)
|
|
Prośba! :) Zbieram i kolekcjonuję [->] stare modlitewniki (sprzed II Soboru Watykańskiego) [- Modlitewnik ->]. Lubię się z nich modlić. Warto do nich sięgać. [->] Masz taki i nie wiesz co z nim zrobić? Jeśli chcesz, aby modlitewnik trafił w dobre ręce, albo chcesz sprawić mi radość, to skontaktuj się ze mną i zwyczajnie przyślij mi go. :) Będę bardzo wdzięczy. A dodatkowo zawartość modlitewnika wzbogaci mój dział modlitw na stronie i może ktoś jeszcze skorzysta.
|

Profil katolickich duchownych.
więcej w zakładce: "Kapłaństwo" oraz "Strony i blogi księży".
Odwiedza nas 246 gości oraz 0 użytkowników.
|
Zabrania się kopiowania i rozpowszechniania materiałów znajdujących się na tmoch.net (szczególnie autorskich grafik i fotografii) bez zgody właściciela witryny. Niniejsza witryna jest w ciągłym rozwoju; strony są dodawane, modyfikowane i... czasami niektóre usuwane. Czasem pozwalam sobie modyfikować, poprawiać bądź uaktualniać już istniejące notki. Taki już jestem :) Aby wesprzeć dzieło ewangelizacyjne "tmoch.net", zobacz zakładkę "wsparcie" [->]. |
|||||||
| |